środa, 31 maja 2017

DARIUSZ PIEPRZYCA - "przyjaciel", który ukradł nam 20 000 zł i ślad po nim zaginął.

UWAŻAJCIE NA ZŁODZIEJA, KTÓRY OKRADA ZNAJOMYCH I PRZYJACIÓŁ
Mam nadzieję, że to ostrzeżenie dotrze do jak największej grupy ludzi i pomożecie mi w tym udostępniając i rozsyłając.
Jak wiecie, przez bloga znajduje nas wielu Polaków, którzy piszą z prośbą o pomoc, więc pomagamy jak możemy i wielu podróżników gościło już w naszym domu.  Tak trafił do nas Darek, zupełnie go  nie znaliśmy, ale jak wielu innym chcieliśmy mu pomóc i to był nasz błąd.



Przyjechał do nas we wrześniu 2016. Najpierw mieszkał u nas, potem pomogliśmy mu się zorganizować, wynająć mieszkanie, skuter itd. Od początku 'grał' miłego faceta, w ciągu pół roku spędziliśmy razem Święta Bożego Narodzenia, jego 48 urodziny, pomogliśmy się mu zaaklimatyzować i razem pojechaliśmy na wakacje. Traktowaliśmy go jak członka rodziny.

Przy wigilijnym stole

Tymczasem on włamał się do naszego domu i ukradł 20 000 zł. Upozorował przy tym całe włamanie tak, aby skierować podejrzenia na lokalnych mieszkańców. Oczywiście przyjechała policja, która zebrała odciski palców.
Nikt z nas  nie podejrzewał Darka, który wciąż utrzymywał z nami pozytywny kontakt starając się pomóc i pocieszając nas w trudnych chwilach. Najwidoczniej zaplanował, że nadal będzie udawał naszego przyjaciela.


Potem przyszła formalność - policja chciała sprawdzić odciski palców potencjalnych podejrzanych. Daliśmy mu znać, żeby się stawił na komisariacie i dostaliśmy taką odpowiedź:
“Błagam was, wiem że nigdy mi nie wybaczycie, ale mimo wszystko błagam. Do końca roku was spłacę. Oddam w wasze ręce moja kartę z pinem i paszport. Każdego ostatniego wypłacicie sobie 500-600 euro. Od wczorajszej nocy jestem poza TH, ale chce wrócić bo mi tam dobrze. Nie mogę z tym żyć, chce wszystko zwrócić. Tylko zamknijcie tą sprawę. Przepraszam, to zawsze będzie za mało. Nie wiedziałem co robić. Nigdy się nie pogodzę z tym co zrobiłem, ale błagam, Błagam o litość.”
Podczas gdy Darek  wodził nas za nos takimi listami, do Tajlandii przyjechał jego przyjaciel z dzieciństwa (na zaproszenie Darka). Potem się dowiedzieliśmy, że zaprosił go tylko po to, żeby ukraść jego pieniądze i zostawić go samego w nieznanym mu mieście bez środków do życia.

Okazuje się, że nasza historia to tylko kropla w morzu jego oszustw. Po rozmowach z jego byłym przyjacielem z dzieciństwa, z jego mamą dowiadujemy się o kolejnych kłamstwach i kradzieżach.
Aby wzbudzić nasze współczucie opowiadał o tragicznej śmierci w wypadku samochodowym jego partnerki Sylwii i córeczki Marysi, jak się okazało jego mama nic o tym nie wie, nie było żadnego wypadku.

Prezenty urodzinowe dla Darka

To człowiek bez skrupułów, zdolny do wszystkiego!
Ostatnio był w Tajlandii i Laosie, poprzednio w Irlandii, Anglii, Niemczech, nadal jest na wolności. Być może pojechał gdzieś dalej szukać następne ofiary.
Dariusz Pieprzyca, lat 48. Pochodzi z Katowic.  Szuka go prokuratura w Rzeszowie i Katowicach.
http://poszukiwani.policja.pl/pos/form/r297537853,PIEPRZYCA-DARIUSZ.html
http://rzeszow.po.gov.pl/_porz/index.php/osoby-poszukiwane/259-list-gonczy-dariusz-pieprzyca

Mogłabym jeszcze długo pisać o tym jak się czułam, gdy człowiek, którego traktowaliśmy jak członka rodziny zgwałcił naszą prywatność, zdeptał przyjaźń i pomoc, którą mu ofiarowaliśmy, wyrzucając wszystkie nasze rzeczy z szuflad i szaf w poszukiwaniu pieniędzy.
Ale zamiast tego po prostu poproszę Cię, żebyś pomógł mi w rozsyłaniu tej wiadomości do innych osób.
Nie odzyskam już ani pieniędzy ani stresu, który mnie to kosztowało, ale mogę jeszcze ostrzec innych.


24 komentarze:

  1. Straszne! Bardzo Wam współczuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Udostępniłam na fb, mam nadziję, że info pójdzie dalej!

    OdpowiedzUsuń
  3. ufność, wiara w dobro i otwarte serce to jedno - naiwność to drugie. Bierzecie obca osobę do domu, nie weryfikujecie jego dramatycznych opowieści? oj ludzie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytłumacz to Angeli Merkel :)

      Usuń
    2. A co ma do tego Angela Merkel?

      Usuń
  4. No tak ma Pan rację, wystawiliśmy się na strzał i to nie pierwszy raz. Często zdarzało nam się gościć podróżników, których nie znaliśmy, było parę meili, czasami rozmowa przez skypa i pomagamy, dlaczego nie. Zdarzało się, że odbieraliśmy gościa w nocy z lotniska w Mumbaju i pierwszą noc spędzał u nas. Byliśmy naiwni, racja, ale w ten sposób poznaliśmy mnóstwo wspaniałych osób, które teraz nas wspierają i linkują posta. Nigdy nie sprawdzamy i nie weryfikujemy tego co ktoś nam mówi, można by popaść w paranoje podejrzliwości. Czy ta jedna czarna owca ma nas tak zmienić, że już nigdy nie pomożemy żadnemu podróżnikowi, cały czas się nad tym zastanawiam...
    Dodam jeszcze, że nam też się zdarzało w podróży, iż obcy ludzie nas gościli i przyjmowali na noc.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten facet to jest seryjny złodziej. Poznałem go w Londynie w 2004r, mieszkaliśmy wspólnie w jednym domu (7 Polaków) przez 9 miesięcy. Ten sam schemat, udaje kumpla, a na koniec zawija się z fantami. Jest dość inteligentny, zabawny, przyjazny, może wzbudzać zaufanie, nikomu z nas nie przyszło do głowy co to za menda jest. Wszystko było OK do dnia kiedy Daruś zniknął, kradnąc kilkaset funtów, parę butów, oraz uwaga, szampon. Śmialiśmy się wtedy że szampon musiał był koloryzujący, bo kto normalny kradnie szampon. Szkoda Daruś że nie udało nam się wtedy ciebie znaleźć, bo mieliśmy naprawdę ciekawe plany wobec ciebie. Może kiedyś, świat jest mały jak widać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo nam przykro, że spotkało Was coś takiego. Post udostępnimy. Nie traćcie wiary w ludzi! Mendy trafiają się wszędzie, szkoda tylko, że żerują na dobrym sercu innych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Co tu dużo gadać, rudzielec.. :D mam nadzieję że sprawiedliwość go dosięgnie..

    OdpowiedzUsuń
  8. Wy się nie zmieniajcie! Życie go dojedzie. Ja dokładnie przeżyłem to samo i znam ten ból. Świat jest mały

    OdpowiedzUsuń
  9. Wyrazy współczucia. Mam nadzieję, że nie stracili państwo resztę wiary w dobrych ludzi. Takie łajzy potrafią pozostawić głęboki ślad w psychice dlatego ufam,że wasza nie prysła jak bańka mydlana. Powodzenia i wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  10. bardzo , bardzo wam współczuję ale proszę nie traćcie wiary w ludzi. Jak spiewał Niemen /dziwny jest ten świat/-- ludzi dobrej woli jest więcej ... mocno wierzę w to...

    OdpowiedzUsuń
  11. LUDZI DOBREJ WOLI JEST WIĘCEJ, a siła internetu jest niesamowita!
    Bardzo dziękujemy WAM za wsparcie, za komentarze, maile, udostępnienia. Wszystko to bardzo budujące i poprawia nam nastrój, a ta jedna czarna owca - seryjny złodziej, nie zmieni naszej wiary w ludzi ;-)
    Zaskoczyło nas to co się dzieje wokół tej sprawy, nie spodziewaliśmy się, że wiadomość tak szybko się rozniesie i taki będzie odzew.
    Po trzech dniach odkąd wrzuciliśmy posta na blogu i FB, w sumie zobaczyło tą wiadomość około 15 tys ludzi, a zasięg cały czas rośnie.
    Jak widać po komentarzach na blogu zaczynają się odzywać ludzie, których też okradł, jest sygnał z Anglii, mamy maila od ludzi z Irlandii, cały czas ten sam schemat działania. Nawet własnej babci ukradł marki niemieckie (kiedy to było?). Okazuje się, że to seryjny złodziej.
    Odezwał się też do nas facet z radia ZET z pytaniem, czy może o tym napisać i artykuł już się ukazał:
    http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Przyjaciel-rodziny-okradl-Polakow-w-Tajlandii-na-20-tys-zlotych
    List gończy społecznościowy działa o niebo lepiej niż te policyjne. Jak napisał jeden ze znajomych w końcu dojdzie do ściany!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ten człowiek przyleciał do was z Youghal (Irlandia) ponieważ mieszkał tutaj 2 lata. Z tego kraju również pobiera rentę, na nogę która tak naprawdę nie jest chora. Socjal może wstrzymać mu tą rentę gdy się dowie że nie przebywa w Irlandii, bo jest poszukiwany, także trzeba uważać bo on jest jest jak wąż.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo proszę niech pan/pani anonimowo poinformuje social welfare, że Dariusz Pieprzyca wyjechał z Irlandii pod koniec września 2016 r. W Tajlandii poszukuje go policja, w Polsce wystawiony jest za nim list gończy za sprawę z 2001r. Rentę przyznano mu od 31/03/2016 r, 200 Euro tygodniowo (za taką kasę mógłby sobie ułożyć spokojne życie w Tajlandii, ale było mu mało). W Social Welfare podał adres ostatniego zamieszkania 11 Millfield Abbey, Youghal, Co Cork, P36Wt35 , na ten adres przychodzi korespondencja, ktoś ją odbiera i przekazuje mu informacje. Niech Social Welfare o tym wie.
      Nie mówiąc o tym, że jest całkowicie sprawny fizycznie, jeździł na rowerze, chodził na siłownie, jakoś nie ma śladu chorej nogi.

      Usuń
  13. darku darku jutro bank holiday i ciesz sie dniem pijawko..
    mam wolne wtorkowe popoludnie i sie wybiore do departament of social protection pijawko..
    karma strzeli ci w pysk pozno ale mam nadzieje ze z nawiazka.. pijawko..
    hip hip hurra hurra hurra..

    OdpowiedzUsuń
  14. Posiadamy skan pisma, w którym przyznano mu tą rentę, gdzie są wszystkie dane oraz skan jego paszportu. Ktokolwiek może pomóc w poinformowaniu odpowiednich instytucji piszcie na rajscy2012@gmail.com chętnie prześlemy skany.
    Mówił, że nie musi jeździć do Irlandii, wystarczy, że jakaś zaprzyjaźniona lekarka (Polka) przekaże co trzeba, nie wiem czy to prawda, ale może ta lekarka powinna się dowiedzieć komu pomaga?

    OdpowiedzUsuń
  15. jego lekarka jest Polka z Cobh , on u niej zalatwil wszystko

    OdpowiedzUsuń
  16. Skoro wiadomo kim jest ta lekarka to proszę ja koniecznie powiadomić komu pomaga, chociażby dla jej własnego dobra.

    OdpowiedzUsuń
  17. Co za gnida. Nie traccie wiary w ludzi. Wspolnymi silami go odnajdziemy chocby na drugim koncu swiata.

    OdpowiedzUsuń
  18. Dariusz wlasnie zostal zaraportowany na https://www.welfare.ie/en/Pages/secure/ReportFraud.aspx
    miejmy nadzieje ze doplyw gotowki sie skonczy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, niech mu się grunt pali pod nogami!

      Usuń
  19. Jest jakis progress?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest, ale nie mogę pisać publicznie, sprawa jest w toku. Napisz na meila rajscy2012@gmail.com

      Usuń